31 July 2026
UWIERZ WE MNIE ,ZANIM JA UWIERZĘ W SIEBIE

Most przy jednym fotelu. O dwóch pokoleniach, które mogą wspólnie zbudować przyszłość branży beauty
Dwa światy przy jednym fotelu
Kiedy otwierałem swój pierwszy salon, byłem przekonany, że największym wyzwaniem będzie zbudowanie marki, zdobycie klientów i stworzenie miejsca, do którego ludzie będą chcieli wracać. Nie przypuszczałem, że po latach największym wyzwaniem okaże się coś zupełnie innego. Człowiek. A właściwie dwa światy, które spotkały się przy jednym fotelu.
Świat doświadczenia i świat świeżości. Świat ludzi, którzy uczyli się zawodu metodą prób i błędów, często bez mentorów, YouTube’a, mediów społecznościowych i sztucznej inteligencji. Oraz świat młodych ludzi, którzy dorastali z telefonem w dłoni, mają natychmiastowy dostęp do wiedzy, nie boją się zadawać pytań i patrzą na pracę inaczej niż moje pokolenie.
To spotkanie dzieje się dziś wszędzie. W salonach fryzjerskich, barberskich, kosmetycznych i akademiach. Przy jednym stanowisku stają ludzie wychowani w dwóch odmiennych rzeczywistościach. Jedni pamiętają świat analogowy i drogę, na której na efekty czekało się latami. Drudzy od początku żyją w świecie cyfrowym, szybkiej zmiany i niemal nieograniczonego wyboru.
Mam wrażenie, że jeszcze nigdy różnica między pokoleniami nie była tak widoczna w codziennej pracy. Nie dlatego, że młodzi i starsi z natury stoją po przeciwnych stronach. Po prostu zostaliśmy ukształtowani przez dwa różne tempa świata.
Nie wojna pokoleń, ale spotkanie
Przyznam się do czegoś. Na początku bardzo mnie to drażniło. Pamiętam rozmowy z właścicielami salonów.
„Nie chce im się pracować.”
„Za szybko chcą zarabiać.”
„Nie mają pokory.”
„Wszystko podważają.”
„Za chwilę odchodzą.”
Sam również byłem przekonany, że problem leży po ich stronie.
Próbowałem dopasować młodych do wartości, na których zostałem wychowany. Chciałem, żeby patrzyli na zawód tak jak ja i pracowali tak jak ja. Frustrowałem się, kiedy okazywali większą wrażliwość, zmieniali kierunek, pytali „po co?” albo rezygnowali z miejsca, w którym nie widzieli sensu. Wydawało mi się, że zbyt łatwo się poddają.
Coraz częściej czułem też, że mój sposób przekazywania wiedzy przestał działać. Im bardziej próbowałem mówić głośniej, tym mniej byłem słyszany.
Dzisiaj wiem, że problem nie polegał na tym, że oni nie chcieli słuchać. Problem polegał na tym, że ja nie potrafiłem jeszcze słuchać ich.
Musiałem zatrzymać się i zapytać siebie:
„Czego jeszcze nie rozumiem?”
Zamiast myśleć „nie zależy mu”, zacząłem pytać, co kryje się za jego zachowaniem. Zamiast mówić „nie szanuje mojego doświadczenia”, zacząłem zastanawiać się, czy umiem pokazać, dlaczego to doświadczenie może być dla niego wartościowe.
Wtedy zrozumiałem, że największej zmiany nie przeszedłem jako barber, szkoleniowiec ani właściciel firmy. Największą zmianę przeszedłem jako lider.
Lider nie jest człowiekiem, który zna wszystkie odpowiedzi. Powinien tworzyć przestrzeń, w której ludzie z różnych światów chcą szukać odpowiedzi razem.
Nie chcę zestarzeć się zawodowo i za kilkanaście lat powtarzać:
„Za moich czasów było inaczej.”
Świat się zmienia. Zmieniają się klienci, język, technologia i człowiek, który siada przy stanowisku obok.
Młodzi przynoszą świeżość, odwagę patrzenia inaczej i energię do kwestionowania schematów. Jeśli przestaniemy odbierać to jako zagrożenie, wszyscy możemy na tym zyskać.
Pokolenie Z nie jest pokoleniem słabym. Jest wychowane w innych warunkach niż moje.
My dorastaliśmy przy ograniczonym dostępie do informacji. Oni żyją w świecie, w którym informacji jest za dużo.
My uczyliśmy się cierpliwości, ponieważ na wiele rzeczy trzeba było czekać. Oni częściej pytają, czy praca ma sens i daje rozwój.
Doświadczeni bywają wytrwali, ale czasami zbyt długo pozostają tam, gdzie już się nie rozwijają.
Młodzi szybciej rozpoznają, że coś im nie służy, ale czasem odchodzą, zanim przejdą przez naturalny dyskomfort nauki.
Właśnie dlatego możemy tak wiele sobie zaoferować.
Pięć miejsc, w których możemy się spotkać
1. Wspólny sens i wartości
Młodzi nie szukają wyłącznie pracy. Szukają miejsca, w którym mogą się rozwijać, mieć wpływ i czuć, że robią coś ważnego.
Lojalność nie rodzi się tylko z długości zatrudnienia. Pojawia się tam, gdzie człowiek rozumie sens pracy i wie, że jego głos ma znaczenie.
Wartości nie mogą być jedynie zdaniem na ścianie. Muszą być widoczne w tym, jak traktujemy klientów, reagujemy na błędy i rozmawiamy ze sobą.
2. Wspólny język
Długie monologi i informacje przekazywane „przy okazji” coraz częściej nie działają.
Młodzi potrzebują jasności, konkretu i bieżącej informacji zwrotnej.
Wspólny język powstaje wtedy, kiedy przestajemy zakładać i zaczynamy pytać:
„Jak rozumiesz to zadanie?”
„Czego potrzebujesz?”
„Co ja mogę wyjaśnić inaczej?”
„Co ty możesz wziąć na siebie?”
3. Bezpieczeństwo i granice
Pierwsze tygodnie pracy traktuję dzisiaj jak proces, a nie test przetrwania.
Nowa osoba musi poznać nie tylko technikę, ale również odpowiedzialność za klienta, czas, atmosferę i zespół.
Bezpieczeństwo nie oznacza jednak braku wymagań.
Młodzi potrzebują jasnych zasad i świadomości, gdzie kończy się wolność, a zaczyna odpowiedzialność.
4. Mentoring w dwie strony
Fundamenty rzemiosła, geometria, konsultacja i praca z klientem wymagają doświadczenia. Tego nie zastąpi najlepszy tutorial.
Jednak media społecznościowe, nowe technologie, sztuczna inteligencja i język młodych klientów są dla nowego pokolenia naturalnym środowiskiem.
Ja uczę ich barberingu, oni uczą mnie świata, który dopiero poznaję.
Powiedzenie „nie wiem, naucz mnie” nie odbiera liderowi autorytetu. Pokazuje, że on również nie przestaje się rozwijać.
5. Wpływ i odpowiedzialność
Obowiązki wykonuje się dlatego, że ktoś kazał.
Odpowiedzialność pojawia się wtedy, kiedy człowiek czuje, że ma wpływ.
Dlatego pytam młodych, co można usprawnić, jak lepiej rozmawiać z klientami i co zmienić w codziennej pracy.
Nie każdy pomysł wdrażamy, ale każdy warto uczciwie wysłuchać.
Wpływ bez odpowiedzialności może stać się roszczeniem, a odpowiedzialność bez wpływu zwykłym posłuszeństwem.
Zdrowy zespół potrzebuje jednego i drugiego.
Doświadczone pokolenie wnosi pamięć rzemiosła, cierpliwość, standardy i świadomość, że reputacja powstaje z tysięcy małych decyzji.
Młode pokolenie przynosi świeżość, technologię, nową wrażliwość i odwagę pytania, dlaczego coś robimy właśnie w ten sposób.
Jeśli staniemy naprzeciw siebie, obie strony coś stracą.
Jeśli staniemy obok siebie, możemy stworzyć branżę bardziej ludzką i gotową na przyszłość.
Głos Oliwii
Ktoś uwierzył we mnie wcześniej
Rok temu przyszłam do Sebastiana na rozmowę. Nie po to, żeby od razu zostać barberką. Przyszłam po prostu zobaczyć, jak wygląda ten świat od środka. Chciałam dowiedzieć się, jak wygląda wejście do tej branży, czego trzeba się nauczyć i czy w ogóle jest to coś dla mnie.
Nie wiedziałam wtedy, że ta jedna rozmowa zmieni u mnie aż tak wiele.
Na początku nie umiałam praktycznie nic. Dosłownie nic.
Zaczynałam od podstaw.
Sebastian pokazywał mi, jak trzymać nożyczki, jak stanąć przy fotelu, jak patrzeć na włosy i jak rozmawiać z klientem.
Wszystkiego uczyłam się od zera.
Przez kolejne miesiące szkoliłam się, pracowałam na modelach i przede wszystkim obserwowałam ludzi.
Poznawałam nie tylko technikę, ale cały świat barberingu. Atmosferę salonu, relacje, odpowiedzialność i to, co dzieje się między fryzjerem a klientem.
Z czasem zaczęłam czuć, że to miejsce może być również moje.
Najbardziej pamiętam jednak coś zupełnie innego.
Pamiętam, jak bardzo bałam się oceny.
Za każdym razem, kiedy kończyłam strzyżenie modela, w mojej głowie pojawiały się myśli:
„Pewnie zaraz będą się śmiać z tego fade’a.”
„To wygląda beznadziejnie.”
„Ja się chyba do tego nie nadaję.”
A było dokładnie odwrotnie.
Nikt się nie śmiał.
Zamiast krytyki dostawałam wskazówki.
Zamiast wytykania błędów słyszałam, co zrobiłam lepiej niż poprzednim razem.
Ja widziałam tylko to, co mi nie wyszło.
Oni potrafili zauważyć postęp.
I to było bezcenne.
Bo kiedy w głowie słyszysz tylko:
„Nie nadaję się.”
A ktoś, komu ufasz, mówi:
„Jest naprawdę dobrze. Idziesz w dobrym kierunku.”
Zaczynasz wierzyć, że może rzeczywiście dasz radę.
Nigdy nie zapomnę telefonu od Tatiany.
Powiedziała tylko, że jestem zapisana na pierwszego klienta.
Z zewnątrz pewnie wyglądałam spokojnie.
W środku czułam, jakby serce miało wyskoczyć mi z klatki piersiowej.
Miałam za sobą pół roku nauki, dziesiątki modeli i setki godzin spędzonych w salonie, a mimo to w głowie pojawiało się tylko jedno pytanie:
„Jakim cudem zapisali mi klienta, skoro ja nadal mam wrażenie, że nic nie umiem?”
Bałam się.
Nie dlatego, że nie chciało mi się pracować.
Bałam się zawieść ludzi, którzy dali mi szansę.
Bałam się zawieść samą siebie.
Dzisiaj uśmiecham się na wspomnienie tamtego dnia.
Bo wtedy nie wierzyłam w siebie.
Za to inni wierzyli we mnie dużo bardziej niż ja sama.
I właśnie dzięki temu po wyjściu pierwszego klienta pomyślałam:
„Kurczę… ja naprawdę to zrobiłam.”
To nie było idealne strzyżenie.
Ale było moje.
I od tego wszystko się zaczęło.
Często słyszę, że moje pokolenie jest leniwe.
Że nie chce pracować.
Że szybko się poddaje i ciągle zmienia pracę.
Myślę, że to jeden z najbardziej krzywdzących stereotypów.
Nie dlatego zmieniamy pracę, że nie chce nam się pracować.
Odchodzimy wtedy, kiedy przestajemy widzieć sens.
Dla mojego pokolenia ogromne znaczenie mają relacje, atmosfera i możliwość rozwoju.
Chcemy pracować w miejscu, w którym możemy zadawać pytania, popełniać błędy i mieć poczucie, że ktoś widzi w nas potencjał, a nie tylko brak doświadczenia.
Wiemy również, że świat daje nam więcej możliwości niż kiedyś.
Nie chcemy zostać w miejscu, które nas unieszczęśliwia tylko dlatego, że „tak wypada”.
Skoro większość życia spędzamy w pracy, chcemy mieć poczucie, że robimy coś, co ma dla nas znaczenie.
Patrząc z mojej perspektywy, wejście do zawodu jest mieszanką ekscytacji, stresu i ciągłego sprawdzania samej siebie. Z jednej strony mamy dostęp do ogromnej ilości wiedzy i inspiracji z całego świata. Z drugiej strony codziennie widzimy ludzi, którzy wydają się od nas lepsi, bardziej doświadczeni i pewniejsi siebie. Bardzo łatwo wtedy uwierzyć, że jest się niewystarczającym.
Ja również często się tego boję. Nie boję się ciężkiej pracy. Boję się tego, że mimo całego zaangażowania kiedyś pomyślę, że nadal jestem za słaba. Dlatego tak ogromne znaczenie mają ludzie. Poczucie bezpieczeństwa daje mi świadomość, że obok są osoby, które wierzą we mnie nawet wtedy, kiedy ja sama jeszcze tego nie potrafię.
Nie potrzebuję kogoś, kto będzie mówił, że wszystko robię idealnie. Potrzebuję kogoś, kto pozwoli mi się uczyć. Kto pokaże mi błąd, ale nie sprawi, że zacznę bać się kolejnej próby.
Dla mnie właśnie taki jest lider. To ktoś, kto nie tylko pokazuje drogę. To ktoś, kto sprawia, że po pewnym czasie zaczynasz wierzyć, że jesteś w stanie przejść ją samodzielnie.
I myślę, że właśnie tego najbardziej potrzebuje moje pokolenie. Nie mniej wymagań. Nie łatwiejszej pracy. Tylko ludzi, którzy potrafią dostrzec w nas potencjał, zanim my sami go w sobie zobaczymy.
Przyszłość branży beauty będzie oparta na relacji
Możemy kupić lepsze nożyczki, wymienić fotele, stworzyć piękne wnętrza i wdrożyć nową technologię. To wszystko będzie ważne, ale samo nie zbuduje przyszłości. W świecie powszechnego dostępu do wiedzy prawdziwą przewagą salonu będzie jego kultura. To, czy ludzie chcą w nim zostać, czy mają odwagę zadawać pytania i czy potrafią rozmawiać, kiedy pojawia się napięcie.
Fryzjerstwo, barbering i cała branża beauty są pracą bardzo blisko człowieka. Klient oddaje nam swój wygląd, czas, zaufanie, a często również część swojej historii. Dlatego salon przyszłości nie może być wyłącznie miejscem wykonywania usług. Powinien być przestrzenią rzemiosła, rozwoju, przynależności i dobrych relacji.
Jeśli chcemy, żeby nasze salony przetrwały kolejne lata, nie wystarczy doskonalić technik. Musimy nauczyć się rozumieć ludzi. Nożyczki można kupić. Fotel można wymienić. Salon można wyremontować. Zespołu opartego na zaufaniu, szacunku i ciekawości drugiego człowieka nie da się kupić.
Zamiast zakończenia
Sebastian
Kiedy zaczynałem pisać ten artykuł, wydawało mi się, że będzie o pokoleniu Z. Dzisiaj wiem, że jest o odwadze. O odwadze lidera, żeby powiedzieć: „Nie wiem wszystkiego. Chcę zrozumieć”. I o odwadze młodego człowieka, który każdego dnia przychodzi do pracy mimo lęku i niepewności.
Długo myślałem, że moim zadaniem jest nauczyć młodych strzyc. Dzisiaj wiem, że mam również stworzyć miejsce, w którym będą mogli uwierzyć, że potrafią.
Oliwia
Kiedy zaczynałam swoją drogę, wydawało mi się, że największym wyzwaniem będzie nauczenie się strzyżenia. Dzisiaj wiem, że największym wyzwaniem było uwierzenie, że mam prawo tu być.
To przyszło dzięki ludziom, którzy zamiast oceniać, potrafili zobaczyć we mnie potencjał. Dzięki temu wiem, że chcę zostać w tej branży. Nie dlatego, że wszystko przychodzi mi łatwo, ale dlatego, że każdego dnia mogę stawać się lepsza.
Razem
Coraz częściej mówi się o konflikcie pokoleń. My wolimy mówić o spotkaniu pokoleń. Nie chcemy, żeby starsi stali się młodsi ani żeby młodzi stali się kopią starszych. Chcemy patrzeć na siebie z większą ciekawością niż oceną.
Życiową prawdą jest, że kiedy doświadczenie spotyka ciekawość, cierpliwość spotyka świeże spojrzenie, a wymagania spotykają poczucie bezpieczeństwa, nie powstaje konflikt. Powstaje rozwój.
Mosty zawsze buduje się z dwóch stron.
Przyszłość branży beauty nie wydarzy się kiedyś. Ona już stoi przy stanowisku obok. Wystarczy odwrócić się ku sobie i zrobić pierwszy krok.
Sebastian i Oliwia
Barbershop Męskie Zacięcie
